Szukaj:Słowo(a): 176x220 rozne kategorie
Opis: Są to paczki z tapetami w kilku rozdzielczościach, z różnych kategorii.

128x128


128x160


176x220


240x320

Motywy o rozdzielczości 176x220

Motywy na SE 176x220 tylko 1,5 MB Motyw z GTA IV i kilka motywów z NFS

10 Motywów Juwentus i Chelsea tylko 2 MB

Motywy Sony Ericsson
450 motywów na telefon sony ericsson
Motywy są podzielone na kategorie:
*pojazdy
*zwierzaki
*widoki
*różne

82 motywy na SE 176x220

14 motywów na SE 176x220
Rozmiar pliku : 2,72mb

W każdej paczce znajdują się różne motywy paczki ważą do 5 MB

Linki nigdy nie wygasną są zawsze odświeżane
Archiwa są bez hasła
Specjalnie wyselekcjonowałem jedne z lepszych wg mnie tapetek 176x220, świetnie nadają się na pulpit telefonu, rożne kategorie, najwięcej jest chyba samochodów i lasek.

Waga: ok 5mb

Przykładowe tapety z paczki:



Jeśli się spodobają to piszcie, będę dalej wybierał najlepsze i wrzucał
Zastanówmy się czy rzeczywiście jest tak, że media zaspokajają gusta odbiorcy, czy też same uczestniczą w kreowaniu niskich oczekiwań?
Sądzę, że jedno i drugie. Tylko w przypadku różnych projektów te siły są w różny sposób rozłożone. Wspomniane tabloidy należą niewątpliwie do pierwszej kategorii, a GW? Polityka? czy tez inne tytuły opiniotwórcze?

dla uściślenia, sprzedaż:
Fakt 536 136 egz.
GW 434 176 egz.
ZKDP, styczeń-czerwiec 2006 r.
To może jeszcze pytanie z innej beczki.Juz nie o urlop, ale też z kategorii niepełnoetatowców.Co mówią przepisy o zatrudnianiu pracownika-niepełnoetatowca na taki temat.Mam pół etatu a pracuje comiesięcznie prawie cały etat(etat trwa różnie raz 160h raz 168 raz 176 w zależności od długości miesiąca i rozkładu czasu pracy-normalka)- tylko z drobnymi odchyleniami od normy całoetatowej.Na podstawie jakiego przepisu pracodawca może zatrudniać pracownika półetatowca bądz 3/4 etatowca i kazać mu przepracowywać cały etat?.Nadmienieam że w ten sposób pracuje u nas w zakładzie 80 procent pracowników a zakład ich liczy ponad 300.Ja pracuję w ten sposób już 5 lat.Cała ta zabawa z etatami u nas powstała po to żeby móc łatwiej pracownikiem "manewrować"-"dzisiaj wyjdz 2 godziny wcześniej lub dzisiaj zostań 2 godziny dłużej" czyli tzw.osczędzanie na godzinach.Czy jeżeli zakład pracy pozwala sobie na takie praktyki zatrudnienia niby pół etatu a cały etat-w zależności jak mu pasuje, czy nie powinien być obciążony koniecznością zapłaty jak za nadgodziny?Wiem że to trudne pytanie, prawie jak z kosmosu ale już wielokrotnie się nad tym zastanawiałem jak oni tak moga w ogóle zatrudniać...jak mają potrzebę to niech dadzą pracownikowi cały etat-przecież na pewno większości to by pasowało.Więc może i na to istnieje jakiś konkretny przepis który coś o tym mówi.Chociaż wątpie...Praktyka jest sprytniejsza niż teoria a nasze zuchy w sejmie modza i modza żeby temu dorównać i najczęściej to więcej z tego problemu niż pożytku.Tak jak z tym niejasnym przepisem o urlopach dla niepełnoetatowców...he he he Pozdrawiam...
Witam.Przedstawiam paczkę 5476 tapet o rodzielczości 176x220 o różnej tematyce podzielonej na kategorie...... podczas dzisiejszego dnia zebrałem dosyć tapet
Witam paczuszka motywów różne kategorie pozdrawiam i życze wysokich transferów

http://www.box.net/shared/cdzayv34k8

Tytuł: Państwa miasta

Gatunek: edukacyjna, logiczna

Autor: Slawo
Grafika: z gry Multi Tester Edukator, mapy z google images i wikimedia commons
Dźwięk: trzy sztuki z gry MTE
Muzyka: brak

Opis:
Gra polega na wskazywaniu, kliknięciem myszką, położenia miast lub państw na mapach Polski i świata.
Gra posiada trzy konkurencje (miasta Polski, miasta świata, państwa świata) oraz trzy stopnie trudności od ustawienia których zależą: maksymalny czas na odpowiedź, liczba możliwych złych odpowiedzi oraz punktacja za poprawne odpowiedzi. Staraj się jak najszybciej wskazywać na mapie miejsce położenia wylosowanego miasta lub państwa - uzyskasz większą liczbę punktów.
Baza gry zawiera: 187 miast Polski, 176 Europy, 83 Afryki, 100 Azji i Oceanii, 105 Ameryki oraz 44 państwa Europy, 53 Afryki, 51 Azji i Oceanii oraz 31 Ameryki.
Uwaga ! Kolejne zagranie na tej samej mapie lub wysłanie wyników na www jest możliwe po uprzednim kliknięciu w przycisk "Reset mapy / restart" !
Stopień trudności w kategoriach "miasta" wzrasta w taki sposób, że losowanych jest coraz więcej miast i coraz mniej znanych. W kategorii "Państwa świata" kolejne państwa losowane są z całej puli pozostałych w grze.

Zrzuty ekranu:


Download:
http://zagrajmy.superhost...stwa_miasta.zip

Online + wyniki na www:
http://www.zagrajmy.super...stwa_miasta.php

Uwagi:
Wreszcie ta gra wyszła, ale ... jako osobna aplikacja a nie kolejna wersja MTE - ciężko byłoby to połączyć z różnych względów.
Jakby na to nie patrzeć to już moja 8 gra w tym roku
Jest to paczka tapet 176x220. Obejmuje kategorie:
-Efekty
-Zwierzęta
-Rysunkowe
-Różne
-Samochody
-Śmieszne
-Widoczki

Jakość: Bardzo dobra
Waga: 2,98 MB
Bloom napisał/a:
Nie bezpośrednio z centrum tylko z dogodnym węzłem przesiadkowym, który ułatwi kontakt z reszta miasta. Masz dość wąski sposób myślenia, tu nie chodzi tylko o szkołe czy tylko o przychodnie czy o konkretnych mieszkańców,chodzi o zbiór potrzeb całej społeczności lokalnej, która jednoznacznie chciałaby poprawy skomunikowania tej częsci Białołeki z bezpośrednio z metrem a dzięki temu pośrednio z innymi dzielnicami miasta.
Kolejna porcja powtarzanych z uporem maniaka bzdur Ponawiam swoją prośbę: podaj proszę relacje (i to nie wydumane, istotne dla 6-7 osób, tylko naprawdę ważne z punktu widzenia większości mieszkańców Twojej okolicy), które realizuje metro, a nie realizują tramy, do których można wsiąść na STARZYNIAKU Spróbuj nas chociaż jakkolwiek przekonać, miast wciskać nam smętną propagandę, w której prawdziwość nawet małe dzieci nie wierzą, że unikalna relacja Białołęka - Metro jest tak niezbędna
_________________



Po pierwsze jest sporo osób moich sąsiadów, znajomych i współpasażerów którzy dojeżdzają z Białołołęki do szkoły czy pracy w różne czesci miasta, na Ursynów,Służew,Mokotów, gro do Środmiescia, radzę sie przejechać to przekonasz się na zywo.Muszą się kilkakrotnie przesiadać a na przesiadkach traci się sporo czasu. Drugą kategorię stanowią starsi mieszkańcy czy to Domu Opieki na Bohaterów czy też bloków na Marywilskiej, wieloktrotnie uskarżali się na skomunikowanie z centrum a raczej jego brak, ci ludzie też mają prawo chyba korzystać np z oferty kulturalnej którsa ulokowana jest jedynie w centrum, w końcu żyją w mieście a nie gdzieś na totalnej prowincji, kilkukrotne przesiadki są zniechęcajkące,tak samo wycieczki szkolne z gimnazjum w Choszczówce czy podstawówki na Bohaterów cvzy domów dziecka,dojazd dokądkolwiek na drugą stronę wisły jest uciążliwy właśnie z racji kilkukrotnych przesiadek, jeżeli tego nie rozumiesz to już nic na to nie poradzę, może jedynie tyle żebyś przez miesiac podojeżdzał sobie z tąd w różne częsi miasta,a zmieniłbyś zdanie. A w obliczu przeniesienia handlu na Marywilską nie wyobrażam sobie żeby 176 nie dociągnięte do metra i obsługiwane przynajmniej w szczycie przez SU15.To jest niedorzeczne! wszystko co najgorsze to na Białołeke spalarnie, oczyszczalnie, więzienie, markot,kompostownie,wysypiska a teraz jeszcze stadion, bez mostu północnego, SKM i poprawy komunikacji na zielonej białołece to jest skandaliczne zachowanie ia wręcz barbarzyństwo społeczne!

[ Dodano: 2007-06-06, 19:55 ]
Gry
A więc potrzebuję jakiś fajnych gierek w rożnych kategoriach na SE K550i (rozdzielczość 176 x 220), z góry dzięki

* Musisz się zalogować aby zobaczyć linki *



* Musisz się zalogować aby zobaczyć linki *



* Musisz się zalogować aby zobaczyć linki * * Musisz się zalogować aby zobaczyć linki *
* Musisz się zalogować aby zobaczyć linki * * Musisz się zalogować aby zobaczyć linki *
*screenyshoty z wersji beta

I.G.I. 2: Covert Strike

kategoria: gry akcji - FPS

producent: Innerloop Studios
wydawca: Codemasters Software
data premiery: 21 lutego 2003

Rozsądne wymagania sprzętowe:
Pentium III 1.2 GHz, 512MB RAM, 64 MB akcelerator 3D.

I.G.I.2: Covert Strike to sequel znanej gry akcji FPS - Project I.G.I. stworzonej przez norweską firmę Interloop Studios. Akcja gry utrzymana jest w podobnym do części pierwszej charakterze. Gracze ponownie stają się byłym żołnierzem sił specjalnych SAS, Davidem Jones’em, który jako członek organizacji I.G.I. samotnie wykonuje szereg tajnych misji składających się na trzy połączone kampanie umiejscowione w Rosji, Libii i Chinach.

Twórcy poprawili AI komputerowych przeciwników, wrogie oddziały wykorzystują rzeczywistą taktykę walki stosowaną przez współczesne armie i działają w sposób zorganizowany. Znacznie poszerzono asortyment dostępnej broni. Gracze otrzymują do dyspozycji różnego rodzaju pistolety, strzelby, karabiny oraz wyrzutnie rakiet. Trójwymiarowy świat gry wykonany został przy użyciu zmodyfikowanej wersji poprzedniego silnika, dzięki czemu I.G.I.2 bardzo wiernie odtwarza otoczenie oraz zróżnicowane warunki atmosferyczne. Gra posiada specjalny tryb multiplayer pozwalający na rozgrywki drużynowe.[/code]
Komuś zapewne nie chciało sie szukać motywów gier czy choćby tapet teraz nie musicie wszytko znajduje sie w Jednej Mega Paczce o wadze aż 700 mb !!

Znajduje sie tu ponad 4689 Zdjęć zminimalizowanych do rozmiaru 176x220 w 12 oddzielnych kategoriach Laski Samochody Gry Filmy itp waga to tylko 53,3 MB
oto przykłady






Jest az 175 dzwonków w rozmirach od 176kb do 400kb znajduje sie tu Techno Pop Hip Hop Rap mni. 50Cent Benny Benassi , ATB , DMX , 18L , Justin Timberlake itp. waga to tylko 81,5 MB

Nie zabrakło też Filmów, Filmików i Teledysków znanych wykonawców takich jak Akon, Eminem, 50Cent, Nelly Furtado, 2Pac, Jamala, Black Eyde Peas itp... Znajduje sie tu tez Piesek Leszek i inne filmiki 18+ Waga to ponad 271 MB.

Znajdlazły sie tu też gry ponad 1265 gier Java 3D , 2D i nie tylko... Sa tu znane nam tytuły z PC takie jak Prince of Persia , Conflict Desert Storm , Extreme Rally 4x4, Tony Hawk´s Project 8, Real FootBall 2006 3D , The Chronicles Of Riddick itp... waga to ponad 151 MB

Niemogło by zabraknąć tez Motywów których jest ponad 100 moze i mało ale za to jakie sa tu mni. motyw z NFS, SpiderMana 3 , i innych gier, filmów, muzyki itp... Waga to 28,4 MB

Programy też znalazły swoje miejsce jest ich aż 771 Aplikacji Java na komórke i PC wraz z opisami co to za program. Posegregowane w 176 folderach juz nie bedzie problemu z ich szukaniem znajduja sie tam zegarki, pomoce do szkoły, kalkulatory, liczniki, przeliczniki
konwertery audio i video itp... waga to 53,0 MB

Wygaszacze których jest ponad 235 różnych każdy znajdzie coś dla siebie waga to 39,7 MB

Jest tez kilka książek których juz nie będe opisywał jest ich ok. 45 waga to 7.57 MB

Każdy znajdzie cos dla siebie Jezeli komuś sie nie podoba to niech nie pisze postów typu
"ale do d... mogłeś sie bardziej postarac" albo coś w tym typie musiałem stracić troche czasu zanim to poskłądałem posegregowałem ponazywałem i wstawiłem na server miejcie wyrozumiałość.

A teraz kilka partów az 7 postaram sie wrzucić w najblizszym czasie na inny server



4.
http://www.sendspace.com/file/a333pq


5.
http://www.sendspace.com/file/3tgcmu


6.
http://www.sendspace.com/file/w4s3xc


7.
http://www.sendspace.com/file/xjrorz







różne kategorie
Po pierwsze jest sporo osób moich sąsiadów, znajomych i współpasażerów którzy dojeżdzają z Białołołęki do szkoły czy pracy w różne czesci miasta, na Ursynów,Służew,Mokotów, gro do Środmiescia, radzę sie przejechać to przekonasz się na zywo.Muszą się kilkakrotnie przesiadać a na przesiadkach traci się sporo czasu. Drugą kategorię stanowią starsi mieszkańcy czy to Domu Opieki na Bohaterów czy też bloków na Marywilskiej, wieloktrotnie uskarżali się na skomunikowanie z centrum a raczej jego brak, ci ludzie też mają prawo chyba korzystać np z oferty kulturalnej którsa ulokowana jest jedynie w centrum, w końcu żyją w mieście a nie gdzieś na totalnej prowincji, kilkukrotne przesiadki są zniechęcajkące,tak samo wycieczki szkolne z gimnazjum w Choszczówce czy podstawówki na Bohaterów cvzy domów dziecka,dojazd dokądkolwiek na drugą stronę wisły jest uciążliwy właśnie z racji kilkukrotnych przesiadek, jeżeli tego nie rozumiesz to już nic na to nie poradzę, może jedynie tyle żebyś przez miesiac podojeżdzał sobie z tąd w różne częsi miasta,a zmieniłbyś zdanie. A w obliczu przeniesienia handlu na Marywilską nie wyobrażam sobie żeby 176 nie dociągnięte do metra i obsługiwane przynajmniej w szczycie przez SU15.To jest niedorzeczne! wszystko co najgorsze to na Białołeke spalarnie, oczyszczalnie, więzienie, markot,kompostownie,wysypiska a teraz jeszcze stadion, bez mostu północnego, SKM i poprawy komunikacji na zielonej białołece to jest skandaliczne zachowanie ia wręcz barbarzyństwo społeczne!

W pyskowaniu jesteś mocny i na psychoanalityka-konowała nadajesz się znakomicie (odsetek samobójstw miałbyś pewnie bliski 100%). Ale IQ masz na tyle załośnie niskie, że nie jesteś w stanie jakkolwiek uargumentować swoich smętnych postulatów. "Dyskusja" na takim poziomie nie jest moją mocną stroną, ale spróbuję jednak, po raz ostatni, wyłuskać cokolwiek sensownego z cytowanego bełkotu:
ROZDZIAŁ I: Podróże z przesiadkami wieloma, czy niewieloma
O ile mniej przesiadek wykonuje się jadąc do szeroko rozumianego centrum miasta 176+metrem, w stosunku do podróży 176+4/16/18/23? Rozumiesz pytanie, czy napisać DRUKOWANYMI?
ROZDZIAŁ II: Niepełnosprawni na Białołęce
Dla mających problemy z mobilnością oferta jest u Was aż nader bogata:
Białołęka - Ursynów 176+503
Białołęka - Służew 176+4, 176+503
Białołęka - Mokotów 176+4, 176+16, 176+18, 176+162, 176+503 - do wyboru do koloru
Białołęka - Śródmieście wszystko powyższe i do tego jeszcze: 176+127, 176+500
Do tego jeszcze Białołęka - Włochy, Białołęka - Służewiec, Białołęka - Wola/Bemowo (tam też pewnie jeździcie) etc. - wszystko z jedną przesiadką. Żyć nie umierać!
Oczywiście mówię tu o obsłudze przystanków na których jest tylko 176, bo te posiadające jeszcze 133 lub 152 mają od groma dalszych możliwości, z wykorzystaniem linii "tarchomińsko-modlińskich".
Nadmienię ponadto, że pasażerom mającym problemy z moblinością, według mojej wiedzy, na szybkości zależy zdecydowanie mniej, niż na łatwej przesiadce i wcale nie marzą oni po nocach akurat o wykonywaniu mało wygodnych przesiadek do metra.
ROZDZIAŁ III: Podaż w 176 - za duża, czy za mała?
W którym miejscu napisałem, że frekwencja na 176 jest niska i że nie należy zwiększać częstotliwości kursowania tej linii? Wiesz co piszesz, czy piszesz co wiesz? Albo wskażesz miejsce, albo odszczekaj te bzdury, bo dzięki takim jak Ty, z tego forum powoli robi się hajdpark dla mas, w miejsce niegdysiejszego zakątka wymiany fachowych opinii i poglądów na temat komunikacji! Ja akurat, wręcz przeciwnie, stale opowiadam się za zwiększaniem częstotliwości kursowania tej linii (najchętniej w połączeniu ze skróceniem trasy gdzieś do Bródna) itd itp etc.......

Do dygotliwego majaczenia o barbarzyństwie społecznym, układzie nękającym Waszą wspaniałą, zieloną dzielnicę ludności napływowej, sprzymierzeniu sił zła przeciwko Wam i harmagedonie nadciągającym niechybnie na błękitne dotychczas nieba szczęśliwej i spokojnej białołęckiej ludności, pozwól, nie odnosę się wogóle.
Gra naprawdę podziwu, super gra na wakacje!!!

Ricochet Infinity

producent: Reflexive Entertainment
wydawca: Mumbo Jumbo
kategoria: zręcznościowe
logiczne

Data Premiery:
Świat: 31 lipca 2007
Polska: obecnie brak planów wydania

tryb gry: single / multiplayer
tryb multiplayer: brak danych | liczba graczy: 1-2
wymagania wiekowe: brak ograniczeń

Rozsądne wymagania sprzętowe:
Pentium III 1 GHz, 256 MB RAM, karta grafiki 32 MB (GeForce 2 lub lepsza), Windows 95/98/2000/XP.
zobacz oficjalną stronę WWW:
KODHIHI http://www.reflexive.com/RicochetInfinity.html KODHIHIKUNIEC
Ricochet Infinity jest czwartą już częścią cieszącej się sporą popularnością serii. Podobnie jak w przypadku poprzednich tytułów z tego cyklu, mamy do czynienia z niezbyt skomplikowaną zręcznościówką, w bardzo wyraźnym stopniu wzorowaną na klasykach pokroju Breakouta. Przejmujemy więc kontrolę nad znajdującą się w dolnej części ekranu metalową kładką i tak nią poruszamy aby odbijana piłka uderzała w widoczne powyżej bloczki. Producent zadbał jednak o cały szereg usprawnień względem poprzednich odsłon cyklu.

Jedna z najbardziej rewolucyjnych zmian, zawartych w Infinity, dotyczy dodania do gry funkcji o nazwie Recall. Jej działanie polega na możliwości natychmiastowego przywoływania kulki do poruszanej przez gracza kładki. Nie musi ona więc za każdym razem uderzać w znajdujące się w górnej części ekranu bloczki. Daje to oczywiście pełną kontrolę nad sposobem oczyszczania planszy.

Standardowo do pokonania mamy ponad 200 etapów, lecz przewidziano również możliwość pobierania kolejnych poziomów. Ponadto w grze zawarto bardzo rozbudowany edytor, dzięki któremu można zająć się tworzeniem własnych plansz, a następnie dzielić się gotowymi układami z przyjaciółmi. Rozbudowane opcje gry pozwalają też na zmiany skórek kładki oraz piłek, czy ocenianie prac innych fanów Ricochet Infinity - dzięki temu możliwe staje się stworzenie ogólnoświatowego rankingu.

Do naszej dyspozycji oddano 24 różne kładki. Każdy z tych obiektów wyróżnia się specyficznymi właściwościami. Ponadto przewidziano opcję zbierania różnego rodzaju power-up’ów. Wiele z nich pozwala ułatwić rozgrywkę, choć przytrafiają się też takie, dzięki którym staje się ona trudniejsza. Do zabawy możemy ponadto przystąpić z drugim graczem (tryb kooperacji). Oprawa wizualna Richochet Infinity prezentuje stosunkowo wysoki poziom wykonania, oczywiście jeśli uwzględni się reprezentowany gatunek. Możemy liczyć na ładnie zaprojektowane tła oraz ciekawe animacje, towarzyszące eliminacji kolejnych bloczków.



Kody:
Poniższe kody możesz wpisywać w dowolnym momencie rozgrywki:

cheatreverse – odwrócone sterowanie

KODHIHI http://rapidshare.com/files/127260386/RicochetInfinitySetup.exe KODHIHIKUNIEC
Crack + Unlocker + CHEAT CODES + +4 TRAINER
KODHIHI http://rapidshare.com/files/127267115/Ricochet_Infinity_wszystko_up_by_danielk23.rar KODHIHIKUNIEC


KODHIHI danielk23 KODHIHIKUNIEC
Opis:

Wstawiam sporÂą paczkĂŞ róÂżnoÂści dla telefonu k700i paczka zawiera miedzy innymi:
gry java: 416
np:
-Asphalt Urban (rozne wersje)
-Call Of Duty
-Need For Speed Underground
-Tenchu
-Micro Machines
-Civilization3
-Lemmings
-TOCA
-Ski Jumping 2006
-Townsmen 3
-The Sims 2
-Inne

tapetydziewczyny, auta, motocykle, fantazja) w rozdzielczosciach:
-176x176 (idealne na tapete)
-176x220 (idealne na wygaszacz)

aplikacje java:
Amark
Aplikacja do testowania wydajnoœci naszego telefonu. Program wyœwietla proste animacje i pokazuje iloœÌ klatek na sekundê.
AnalogWatch
Aplikacja wyÂświetla na ekranie zegar analogowy z aktualnÂą godzinÂą.
Calculator
Program oblicza wartoÂści wprowadzonych wyraÂżeĂą matematycznych oraz posiada moÂżliwoœÌ rysowania wykresów funkcji.
DateToDate
Program oblicza róÂżnicĂŞ dni miĂŞdzy podanymi dwoma datami.
Euro Calculator
Program do przeliczania kursów walut pomiĂŞdzy euro, a pozostaÂłymi walutami europejskimi. Brak polskiej waluty.
Expense Man!
Aplikacja do zarz¹dzania wydatkami. Pozwala na grupowanie w kategorie (mo¿liwoœÌ zdefiniowania w³asnych) i sortowane wed³ug daty wprowadzenia.
First Aid Guide
Instrukcja udzielania pierwszej pomocy w nag³ych wypadkach. Ca³oœÌ jest w jêzyku angielskim.
Global Time
Program pokazuje godzinĂŞ z innej strefy czasowej, którÂą wybieramy z mapy Âświata.
Handy Kompass
Komórkowy kompas.
Jadu Gadu
Komunikator internetowy korzystajÂący z protokoÂłu Gadu-Gadu.
Jbenchmark 1.0 for MIDP 1.0
Program do testowania wydajnoÂści naszego telefonu.
JBenchmark 2.0 for MIDP 2.0
Program do testowania wydajnoÂści naszego telefonu.
JBenchmark 3D for Mobile 3D Graphics (M3G or JSR 184)
Program do testowania wydajnoÂści naszego telefonu.
JBenchmark HD for Hardware accelerated Mobile 3D
Program do testowania wydajnoÂści naszego telefonu.
Kalkulator Kalorii
Aplikacja umo¿liwia tworzenia w³asnych kompozycji potraw, program m.in. podsumowuje iloœÌ kalorii w przygotowanym przez nas zestawie.
Kamasutra Pl
Kitty
Prosty program, który w³¹cza wibrator na czas dziaÂłania aplikacji.
Linterna
Program w³¹cza podœwietlanie telefonu i ustawia t³o na bia³e, co daje efekt latarki.
Mapa Krakowa
Mapa miasta Kraków. Aplikacja zawiera wyszukiwarkĂŞ obiektów oraz moÂżliwoœÌ aktualizacji przez internet.
Mapa Polski
Mapa Polski - bardzo aktualna. Posiada mo¿liwoœÌ aktualizowania przez GPRS.
Masa Corporal
Kalkulator BMI (Body Mass Index). BMI jest wskaÂźnikiem, który obliczany jest przez porównanie wzrostu z masÂą ciaÂła.
MicroCalc
Prosty arkusz kalkulacyjny.
mjInfoTool
Program wyÂświetla informacje na temat konfiguracji sprzĂŞtowej naszego telefonu.
Money Manager
Aplikacja pozwala na prowadzenie domowego budÂżetu. KaÂżdy wydatek moÂżna przypisaĂŚ do ustalonej kategorii. Program posiada funkcjĂŞ przesyÂłania historii wydatków na komputer, a takÂże generowania miesiĂŞcznych raportów.
mOrgan
Program pozwala tworzyĂŚ notatki i zadania do realizacji oraz umoÂżliwia zapamiĂŞtanie ich w okreÂślonych dniach kalendarza.
nSheet
Kolejny arkusz kalkulacyjny przeznaczony dla telefonów komórkowych.
Paliwo
Program po otrzymaniu informacji o iloÂści benzyny i przejechanych kilometrów oblicza iloœÌ spalanego paliwa.
Periodic Table
Aplikacja wyÂświetla ukÂład okresowy pierwiastków.
Secure Memo
Program pozwala na przechowywanie notatek zabezpieczonych hasÂłem.
Shopping List
Pozwala na stworzenie listy zakupów, w której moÂżna np odhaczyĂŚ zakupione produkty.
SiWeb
Spruce Biorhythm
Biorytmy.
StopWatch
Aplikacja bĂŞdÂąca prostym stoperem.
Sygnalizatory
Program do nauki sygnaÂłów Âświetlnych sygnalizatorów kolejowych.
SysInfo
Program wyÂświetla informacje na temat konfiguracji sprzĂŞtowej naszego telefonu.
ToDoManager
Aplikacja s³u¿¹ca do zarz¹dzania listami "rzeczy do zrobienia".

E-booki
Wersje przygotowane do wgrania na tel. Takie hity jak:
-Dean Koontz - Wizja
-FRANK HERBERT - DZIECI DIUNY
-Kod Leonarda
-Inne

Dodatkowo zamieszczam aplikacje uÂłatwiajÂące Âżycie
MyPhoneExplorer
Program do zarzadzania telefonem
Noiseware Pro
Edytor do zdjec zdjec wykonanych przez nasze telefony. Poprawia jakosc, bardzo przydatny.
MidpX J2ME Emulators Package
Program do sprawdzania gier napisanych w javie. Chyba najlpeszy, jednak nie radzi sobie z grami 3d.

plik torrent

http://www.torrentteam.eu/download.php?id=4f4de85341f74ad4340f77c5ebaa408f60b30a07&f=Wszystko%20dla%20posiadaczy%20SE%20k700i.torrent

The Hell In Vietnam







producent: CITY interactive
wydawca: CITY interactive
dystrybutor PL: CITY interactive
kategoria: gry akcji / FPS
Data Premiery:
Świat: 26 kwietnia 2007
Polska: 26 kwietnia 2007
tryb gry: single player
wymagania wiekowe: 16+



The Hell in Vietnam to opracowana i wydana przez studio deweloperskie City Interactive strzelanina przedstawiona w perspektywie pierwszej osoby, w której wcielając się w rolę oficera Armii Amerykańskiej bierzemy udział w ośmiu misjach rozgrywających się w ramach krwawego wietnamskiego konfliktu.
Fabuła gry w skrócie przedstawia się następująco: w 1967 roku, w trakcie trwania wojny w Wietnamie, zostajemy powołani do grupy komandosów wyszkolonych w zakresie dywersji, sabotażu, łączności i zadań wywiadowczych. Dowództwo oddelegowuje nas do jednej z mieszczących się w wietnamskiej dżungli baz, gdzie jako dowódca czteroosobowej grupy dalekiego zwiadu otrzymujemy zadanie sabotowania działań partyzanckich oddziałów Vietcongu.
Dostępna w grze broń stanowi dokładne odwzorowanie uzbrojenia Armii Amerykańskiej z tego okresu. Do swojej dyspozycji otrzymujemy między innymi karabin szturmowy M16 A1, półautomatyczne M14 i granatnik M79 CAW. Broń, którą posługują się wietnamskie wojska komunistyczne (karabin szturmowy AK-47, pistolet maszynowy PPsh 41, wyrzutnia rakiet RPG-7 i inne), również oddana została z dbałością o autentyzm. Obie strony korzystają ponadto z dodatkowego sprzętu wojskowego, w skład którego wchodzą przede wszystkim różnego rodzaju pojazdy: łodzie patrolowe PBR, śmigłowce Huey i Mi-4, wozy bojowe BRDM, a także samoloty F-4 Phantom.
Produkcja wykonana jest w trójwymiarowej grafice i wykorzystuje silnik Chrome, który został opracowany przez inne polskie studio deweloperskie, Techland, i zastosowany również w innych grach z gatunku FPS stworzonych przez City Interactive: Wojna w Kolumbii i Tajne Operacje.

Dane Uploadu:
- Upload na Koncie Premium
- Party 200 MB
- +10% danych naprawczych
- Upload Testowany - gra pobrana z serwera,rozpakowana,zainstalowana
- DZIAŁA - zero błędów CRC - Gwarancja 100%




KODHIHI
http://rapidshare.com/files/225983690/THiV_Clown_Dingomen.part1.rar
http://rapidshare.com/files/226009483/THiV_Clown_Dingomen.part2.rar
http://rapidshare.com/files/226024526/THiV_Clown_Dingomen.part3.rar

http://wru.pl/XF5ZXV9c/> Pobierz ten plik z super szybkiego servera za pomoca programu!  za DARMO
Szanowni Państwo,
Ponawiam zaproszenie do udziału w książce zbiorowej o roboczym tytule "Pogranicza teatralności".
Oto przypomnienie poprzednich wiadomości.

Cztery miesiące temu rozesłałem okólnik z wiadomością o sytuacji nieoficjalnego projektu badawczego "Pogranicza teatralności" po konferencji 25 czerwca (Kategoria teatralności w mediewistyce; SM 19).
<<Ponieważ [po raz drugi] nie otrzymaliśmy grantu, i nie możemy przeprowadzić badań oficjalnie, zebrani członkowie zespołu "Pogranicza teatralności" przygotują we własnym zakresie książkę zbiorową zgodnie z propozycjami zgłaszanymi do projektu. Termin składania tekstów - 31 grudnia 2009. Proszę o potwierdzenie zainteresowania tą ofertą i deklarację gotowości odbycia zebrań w roku 2009 w celu omawiania poszczególnych referatów.>>
Po tej wiadomości kilka osób wyraziło zainteresowanie.
Na tej podstawie zgłosiłem do planu badań IBL PAN następujący projekt:
=======================
POGRANICZA TEATRALNOŚCI
Zespół Literatury Średniowiecza IBL PAN deklaruje udział badawczy i organizacyjny w zespołowym przygotowaniu książki zbiorowej „Pogranicza teatralności”, poświęconej zbadaniu zjawiska teatralizacji (aspektów widowiskowych) w różnych zwyczajach komunikacji społecznej i nieteatralnych formach artystycznych. Są już ustalone zadania indywidualne (tematy rozpraw) i do końca 2009 roku będzie trwało pisanie prac.
W maju 2007 odbył się jeden zjazd, http://www.mediewistyka.net/content/view/176/35/
w czerwcu 2008 drugi. http://www.mediewistyka.net/content/view/221/35/
==========================
Tyle projekt. Jego zgłoszenie do planu badań IBL oznacza że będzie można liczyć na publikację prac w Wydawnictwie IBL. Pora projekt konkretyzować, tym bardziej że wiadomość o istnieniu naszego zespołu dotarła nie tylko do biuletynu informującego o życiu naukowym PAN, ale i do nowego czasopisma literaturoznawczego. Na życzenie wysyłam wydruk tekstu który ukazał się w 2 nrze rocznika "Litteraria Copernicana".

W moim tekście znajdziecie Państwo zadeklarowane dotąd zadania.
Skrót założeń projektu: http://www.mediewistyka.net/content/view/167/57/
Uzgodniliśmy w niewielkiej grupie uczestników zebrania 25 czerwca
2008, że byłoby wskazane przeprowadzenie kilku spotkań roboczych przed
złożeniem tekstów. Proszę chętnych o zadeklarowanie:
1) Kto zgłasza akces do książki zbiorowej i zobowiązuje się dostarczyć tekst do końca roku 2009?
2) Kto chciałby przedyskutować roboczą wersję artykułu?
- na zebraniu 29 kwietnia 2009, SM 20 ;
- - na zebraniu 28 października 2009, ;
(więcej zebrań nie planuję)
3) Ponieważ nie ograniczają nas żadne zobowiązania, ogłaszam ten list
w Internecie i adresuję go do znanych mi badaczy (głównie, ale nie
tylko mediewistów) którzy jeszcze nie są w zespole; jest okazja,
aby dołączyć do tej grupy deklarując udział jak w punktach 1 i 2.

Planowane 4 książki będzie łatwiej po kolei zbierać i wydawać. Oczywiście plan dotyczy sytuacji gdy uzbieram przynajmniej po 5 rozpraw do każdego działu/tomu. W przeciwnym razie zrobimy jedną książkę.

Pozdrawiam, Andrzej Dabrówka

SITM, National Representative for Poland http://www.sitm.info/officers.php
Société Internationale pour l'étude du Théâtre Médiéval

SIEĆ POLSKICH BADACZY TEATRU I DRAMATU ŚREDNIOWIECZNEGO
http://www.mediewistyka.net/content/view/121/49/
__________________________________________________________________
Doc. dr hab. Andrzej Dąbrówka http://andrzej.dabrowka.com/
Instytut Badań Literackich PAN, Zespół Literatury Średniowiecza
ul. Nowy Świat 72, 00-330 Warszawa http://www.ibl.waw.pl/
Witaj Marto
Bardzo sie ciesze, ze okrety staly sie Twoja pasja.
Przedstawie Ci krótki słowniczek podstawowych typów okrętów:

LOTNISKOWIEC

Okręt bojowy wyposażony w specjalne urządzenia do bazowania samolotów lotnictwa morskiego oraz w pokład do startu i lądowania; przeznaczony do zabezpieczenia działań marynarki wojennej na morzu, a szczególnie do bazowania samolotów w oddalonych obszarach, zabezpieczenia lotniczego dużych zespołów na pełnym morzu oraz paraliżowania komunikacji nieprzyjaciela.
Lotniskowce podzielono na następujące kategorie :

uderzeniowe
lekkie
eskortowe
pomocnicze

OKRĘT LINIOWY

Okręt wojenny o bardzo silnym uzbrojeniu artyleryjskim i opancerzeniu, Przeznaczony głównie do niszczenia okrętów wszystkich klas, ostrzeliwania umocnień nabrzeżnych, osłony zespołów floty i konwojów oraz wykonywania innych zadań bojowych, wymagających silnego ognia artylerii dużego kalibru.
Podzielono na dwie kategorie :

pancerniki - dobrze opancerzone i uzbrojone.
krążowniki liniowe - szybkie, lecz nieco słabiej uzbrojone (zwykle mniejsza liczba dział głównego kalibru) i zdecydowanie gorzej opancerzone.

KRĄŻOWNIK

Okręt bojowy w klasie okrętów artyleryjsko-torpedowych, dysponujący dużą prędkością i sporym zasięgiem pływania. Przeznaczony do prowadzenia bitew morskich w składzie eskadry, wyprowadzania niszczycieli do ataku torpedowego i wspierania ich ogniem artyleryjskim, do obrony morskich linii komunikacyjnych, niszczenia konwojów i desantów, prowadzenia dalekiego rozpoznania.
Podzielono na następujące kategorie :

liniowe - patrz Okręt liniowy
ciężkie - artyleria ciężka
lekkie - artyleria ciężka złożona najczęściej z 6-15 dział kalibru 140-155 mm,
przeciwlotnicze - do 16 dział kalibru 102-133 mm oraz liczna artyleria przeciwlotnicza mniejszego kalibru.

NISZCZYCIEL

Uniwersalny okręt bojowy, przeznaczonym do torpedowania okrętów i statków nieprzyjaciela, prowadzenia rozpoznania, osłony statków handlowych i większych jednostek bojowych przed nieprzyjacielskimi okrętami podwodnymi. Uzbrojenie głównie z działek przeciwlotniczych, wyrzutni i miotaczy bomb głębinowych oraz wyrzutni torped i rakiet.

ZASADNICZE SIŁY OKRĘTOWE POLSKIEJ MARYNARKI WOJENNEJ:

fregaty rakietowe - 2 typu Oliver Hazard Perry: ORP "Gen. K. Pułaski", ORP "Gen. T. Kościuszko"(3 FO),
korweta zwalczania okrętów podwodnych ORP "Kaszub" (9 FOW);
korwety rakietowe - 4 typu TARANTUL: ORP "Górnik", "Hutnik", "Rolnik", "Metalowiec" (3 FO);
małe okręty rakietowe - 3 typu ORKAN: ORP "Orkan", "Piorun", "Grom" (3 FO);
okręty podwodne - 4 - 1 typu KILO; 3 typu KOBBEN: ORP "Orzeł" , ORP "Sokół"; ORP "Sęp", ORP "Bielik";
kutry rakietowe - 2 typu OSA 1: "Świnoujście", "Władysławowo" (3 FO);
niszczyciele min 3 projektu 206FM : ORP "Mewa"; ORP "Czajka"; ORP "Flaming" (9 FOW);
19 trałowców w tym:
12 typu GARDNO: ORP "Gardno", "Bukowo", "Dąbie", "Jamno", "Mielno", "Wicko", "Resko", "Sarbsko", "Necko", "Nakło", "Drużno", "Hańcza";
4 typu "MAMRY": ORP "Mamry", "Wigry", "Śniardwy", "Wdzydze";
1 typu "GOPŁO": ORP "Gopło".
2 (typu LENIWKA B-410) (8 FOW);
okręty transportowo-minowe 5 (typu LUBLIN): ORP "Lublin", "Gniezno", "Kraków", "Poznań", "Toruń" (8 FOW);
kutry zwalczania okrętów podwodnych - 11 (typu PILICA-918 M ): KP 166÷KP 176 (8 FOW);
inne okręty (różnych typów);

Kiedys uczestniczylem w takich strzelaniach rakietowych.
Do tej pory jestem pod wrazeniem.

Zaledwie dzisiaj rozpoczęły się targi CES 2008, a producenci już wzięli się do pracy. Sony Ericsson przedstawił wczoraj trzy nowe modele, które trafią do oferty producenta. Firma poszerzyła linię Walkman o dwie pozycje. Do ogólnej kategorii trafi geometryczna "klapka" Z555. Wszystkie trzy telefony mają zostać zaprezentowane na show w Las Vegas.


Sony Ericsson W350i
Jeśli dobrze czujecie się ze stylem retro, model W350i na pewno przypadnie Wam do gustu. Model może i nie zachwyca swoją specyfikacją, ale posiada wszystkie funkcje niezbędne przeciętnemu użytkownikowi, oczywiście z naciskiem na bardzo dobry odtwarzacz mp3. Komórka wyróżnia się także spośród innych niespotykanym typem obudowy.

Specyfikacja:
zaledwie 10 mm grubości,
wymiary 104 x 43 x 10.5 mm,
waga 80 g,
ekran 262,144 kolorów, TFT, 128 x 160 pikseli, 1,9Ä‚Ë˜Ă˘â€šŹł,
specjalnie dedykowane klawisze muzyczne,
Bluetooth, USB,
radio FM,
14MB pamięci wewnętrznej,
dołączona karta pamięci 512MB,
obsługa Memory Stick Micro (M2),
odtwarzacz muzyki Walkman (TrackIDTM, Mega Bass, ACC/MP3),
GSM/GPRS/EDGE 900/1800/1900,
aparat cyfrowy 1,3-megapiksela + 4 x zoom,
RSS,
czas rozmowy do 7 godzin,
czas czuwania do 300 godzin,
czas słuchania muzyki do 15 godzin,
4 kolory: Electric black, Ice blue, Hypnotic black, Graphic white.

Sony Ericsson W760i
Model do złudzenia przypomina połączenie W850i z W580i, a i funkcjami niewiele się od nich różni. W760i to kolejny telefon muzyczny tego producenta nie wnoszący właściwie nic nowego na rynek. Do nabycia, jeśli znudził Wam się obecny Walkman.

Specyfikacja:
odtwarzacz Walkman (ShakeIt, SensMe, Mega Bass, ACC/MP3, TrackIDTM),
radio FM z RDS,
aparat cyfrowy 3,2-megapiksele + 2,5 x zoom,
Bluetooth, USB,
RSS,
wymiary 103 x 48 x 15 mm,
waga 103 g,
ekran 262,144 kolorów, TFT, 240 x 320 pikseli, 2,2Ä‚Ë˜Ă˘â€šŹł,
40MB pamięci wewnętrznej,
dołączona karta pamięci 1GB,
obsługa Memory Stick Micro (M2),
czas rozmowy do 9 godzin,
czas czuwania do 400 godzin,
czas muzyki do 20 godzin,
UMTS/HSDPA 850/900/2100,
GSM/GPRS/EDGE 850/900/1800/1900,
kolory Rocky Silver, Fancy Red oraz Intense Black.

Sony Ericsson Z555
Ten telefon powinien zauroczyć Was swoim wyglądem. SE najwyraźniej pozazdrościł powodzenia Prisma Nokii i sam wkroczył do świata geometrii. Z555 będzie należał do nowej linii firmy Design Collection.


Specyfikacja:
struktura diamentu,
kontrola gestami,
ukryty, monochromatyczny ekran OLED,
aparat cyfrowy 1,3-megapiksela + 4 x zoom,
Bluetooth z A2DP, USB,
radio FM,
RSS,
wymiary 95 x 49 x 16.5 mm,
waga 95 g,
ekran główny 262,144 kolorów, TFT, 176 x 220 pikseli, 1,9Ä‚Ë˜Ă˘â€šŹł,
ekran zewnętrzny monochromatyczny, OLED, 128 x 36 pikseli,
12MB pamięci wewnętrznej,
obsługa kart pamięci Memory Stick Micro (M2),
czas rozmowy do 8,4 godziny,
czas czuwania do 360 godzin,
EDGE/GSM/GPRS 900/1800/1900,
kolory Diamond Black i Dusted Rose.
Sony Ericsson Z555 ma się pojawić na rynku jeszcze w pierwszym kwartale tego roku, dwa muzyczne modele znajdą się w sklepach w drugim kwartale.

źródło: sonyericsson.com
Witam wszystkich.

to sporo, bo w końcu 4,5GB materiałów (zdjęć lub filmów).

FILMY:

- filmy ze strony "Brazil Feet" - 8, 700 GB

- filmy ze strony "City Feet" (dla miłośników długich spacerów boso w wykonaniu uroczych dziewczyn zza wschodniej granicy:) ), format *.wmv, bardzo dobra jakość - 4, 468 GB

- generalnie nieuporządkowane filmiki foot fetish, format rozmaity, tak samo jak i jakość, do wzięcia na własną odpowiedzialność ;), aczkolwiek staram się żeby merotoryczna zawartość materiału stała na wysokim poziomie :) doskonałe jako wypełniacz wolnego miejsca na płytce ;)

- filmiki z udziałem stópek znanych kobiet (aktorki, piosenkarki, etc). Posegregowane na różne kategorie: blisko 10 GB

- filmiki ściągnięte tylko i wyłącznie z youtube. Zdaję sobie sprawę, że do youtube dostęp posiada każdy, aczkolwiek po co przewalać tony śmieci w poszukiwaniu rarytasów, kiedy ktoś to zrobił i posegregował już za Ciebie? ;) filmiki z youtube podzieliłem na kategorie:

- amateur - 0,412GB
- candid - 0,551GB
- famous_feet - 0,303GB
- feet - 0,811GB
- feet from regonized sites - 0,555GB

ZDJĘCIA:

Amateur Kingdom (tylko dział foot-fetish) - 58 155 zdjęć, 11, 749 MB
Amateur Spanish Feet - 5 990 zdjęć, 434 MB
Buy My Sock's - 1 473 zdjęć, 146 MB
City Feet - 11 377 zdjęć, 2, 085 MB
Czech Feet - 10 595 zdjęć, 864 MB
Cute Girl Feet - 2 115 zdjęć, 521 MB
Dirty Feet Girl - 1 565 zdjęć, 294 MB
E-Feet - 5 777 zdjęć, 757 MB
EuroFootBabes - 2 226 zdjęć, 228 MB
Extreme Feet - 2 844 zdjęć, 176 MB
Feet Dreams - 6 569 zdjęć, 450 MB
Feet of Sweden - 595 zdjęć, 111 MB
Feetish Kingdom - 1 657 zdjęć, 153 MB
Feetishes - 5 378 zdjęć, 347 MB
Filthy Feet - 4 566 zdjęć, 464 MB
Floorviews - 2 146 zdjęć, 298 MB
FM Concept - 57 937 zdjęć, 5, 689 MB
Foot Girl Jenny - 428 zdjęć, 94 MB
Foot Life Style - 1 494 zdjęć, 112 MB
Foot Pixies - 16 837 zdjęć, 3, 956 MB
Foot Princess.jp - 1 770 zdjeć, 190 MB
Foot Vixens - 4 735 zdjęć, 389 MB
Foot Wear Club - 688 zdjęć, 41 MB
Foot World - 3 638 zdjęć, 177 MB
Franco Saudelli - 806 zdjęć, 72 MB
Girls Cute Feet - 2 440 zdjęć, 413 MB
Girl Next Door Feet - 10 174 zdjęć, 789 MB
Hegre-archives - 16 817 zdjęć, 3 655 MB
Helpess Heroiness - 1 239 zdjeć, 106 MB
Hot Legs & Feet - 26 653 zdjęć, 6, 164 MB
Loula Feet - 19 194 zdjęć, 2, 190 MB
Mike Dooley (mikesxfiles.com) - 12 099 zdjęć, 1, 194 MB
Lovely Soles - 2 528 zdjęć, 412 MB
Noemi's World - 1 172 zdjęć, 111 MB
Real Feet - 4 915 zdjęć, 498 MB
Remove The Shoes - 1 307 zdjęć, 136 MB
Scandinavian Feet - 2 535 zdjęć, 507 MB
Sensual Submission - 1 195 zdjęć, 227 MB
Sole Food Cafe - 6 096 zdjęć, 332 MB
Sub Girl - 2 389 zdjęć, 214 MB
The Collegge Foot - 1 568 zdjęć, 239 MB
ToeAndArch - 1 687 zdjęć, 133 MB
Toes-in-actions.com - 2 640 zdjęć, 311 MB
Zoom Feet - 676 zdjęć, 137 MB

Znane Kobiety (zdjęcia pokatlogowane według imienia)
- 44 491 zdjęć, 8, 662 MB

Oprócz tego posiadam również całkiem sporo filmików ze stron, które wymieniłem powyżej w tematyce zdjęć.

Dla zainteresowanych - mój kontakt to feetfun2006@yahoo.com.

Jeżeli powyższe treści są niezgodne z regulaminem forum, to z góry przepraszam. Z góry również zaznaczam, że nie jest moim celem zarabianie na tego typu działalności :). Bardzo chętnie wymienię się również za materiały, których nie posiadam. Pozdrawiam wszystkich.
„Śląski Rocznik Forteczny”, w zamierzeniu jego twórców, ma się stać forum wypowiedzi członków stowarzyszenia „Pro Fortalicium” oraz osób z nim współpracujących – jak pisze we wstępie do tego periodyku Prezes PF, Dariusz Pietrucha. Dalej dowiedzieć się można, że tematyka „Rocznika” ma jednak objąć nie tylko fortyfikacje śląskie – polskie, niemieckie czy czechosłowackie (w treści wstępu – czeskie), ale również sowieckie. Czytelnik może się również zapoznać z krótką charakterystyką działalności PF. Niezgodne z prawdą jest jednak stwierdzenie, że stowarzyszenie to jest największą tego typu organizacją w Polsce – ze strony internetowej wynika, że liczy ono 83 członków, podczas gdy sam Oddział Warszawski TPF (jeden z sześciu aktualnie działających) liczy ich 58. Abstrahuję tu od faktu, że znaczna część członków całego TPF nie grzeszy gorliwością, ale z drugiej strony, nie przypuszczam też, aby wszyscy członkowie PF wykazywali równą, wysoką aktywność w swoim stowarzyszeniu (co najmniej dwie z wymienionych na stronie PF osób już nie żyją).

Wstęp kończy się słowami: Staramy się wyjaśnić wiele spraw, które do dziś stanowią zagadkę – szczególnie tych, które wiążą się z działaniami wojennymi na terenie Górnego Śląska przez cały okres ich trwania. Wszystko to, czego udało nam się dowiedzieć, będziemy przekazywać Państwu na łamach tego wydawnictwa. Po lekturze pierwszego tomu czuję jednak niedosyt, gdyż nie znajduję w nim wyjaśnienia żadnej zagadki, względnie jakichś innych, rewelacyjnych informacji. Zdecydowana większość tematów została już poruszona w innych wydawnictwach, a zasługą „Rocznika” jest głównie ich aktualizacja, obejmująca przegląd prac, wykonanych przez PF na schronach-muzeach w ciągu ostatnich 2-3 lat. Nie jest to oczywiście absolutnie żaden zarzut, gdyż przed ciężką, a systematyczną robotą kolegów z PF sam chylę czoła, ale w „Roczniku” nie ma właściwie żadnych informacji, które by opisywały nieznane epizody z historii czy wyjaśniały jakieś tajemnicze detale konstrukcyjne śląskich umocnień.

Artykuły w „Roczniku” podzielone są na kilka działów tematycznych, choć przyznaję, że nie wiem, jakie kryterium zdecydowało, że dany tekst przydzielono na przykład do działu „Fortecznym Szlakiem”, a nie do „Historii”.

W dziale „Historia” znajduje się jeden artykuł – Dariusza Pietruchy o polskim schronie dowodzenia OWŚ. Wydaje mi się, że Autor ten nie potrafi wyzbyć się osobistych animozji na rzecz rzetelności bibliograficznej. Oto bowiem w bibliografii brak jest pionierskiego artykułu Jerzego Sadowskiego Schron dowodzenia Obszaru Warownego Śląsk, zamieszczonego na pierwszej stronie pierwszego numeru „Infortu” z 1991 roku. Jeśli zaś D. Pietrucha rzeczywiście nie znał tego artykułu, to wystawia nienajlepsze świadectwo sobie, jako prezesowi stowarzyszenia, działającego na rzecz śląskich fortyfikacji. Zupełnie nieprawdopodobne jest natomiast, by nie wiedział, że nową, poprawioną wersję tekstu, jak również planu schronu, zamieścił J. Sadowski w książce Fortyfikacje Obszaru Warownego „Śląsk” w Chorzowie (zesz. 3 z serii „Spojrzenie”), a nieco wcześniej – w artykule Fortyfikacje polskie na przedpolu Chorzowa, jaki ukazał się w „Zeszytach Chorzowskich”, tom III/1998. Najwartościowszą częścią artykułu jest niewątpliwie opis aktualnego stanu zachowania schronu, ilustrowany pięcioma zdjęciami, gdyż podrozdział o jego udziale w działaniach wojennych (notabene z literówką w tytule) jest opartym na przypuszczeniach „wypełniaczem” i w rzeczywistości zawiera streszczenie działań Grupy Fortecznej w dniach 1-3 września, z zaznaczeniem jedynie, że otrzymywane przez nią rozkazy wychodziły zapewne z omawianego schronu. Kilka cytatów z relacji żołnierzy GO „Śląsk” nie jest opatrzonych informacjami o ich źródle. Zwłaszcza w schematach organizacyjnych GO „Śląsk” i Grupy Fortecznej zauważyć można efekty niestarannej korekty, zaś liczne poprzękręcane imiona i nazwiska mają się nijak do oczywistego szacunku, z jakim w pierwszym chyba rzędzie miłośnicy fortyfikacji winni traktować żołnierzy wojsk fortecznych. Żeby nie być gołosłownym: „Grupa Operacyjne” zamiast „Grupa Operacyjna”, dalej zaś: „Franciszek Pfeifer” zamiast „Franciszek Pfeiffer”, „Józej [!] Cwiąkalski” zamiast „Józef Ćwiąkalski”, „Wacław Slawiczek” zamiast „Władysław Slawiczek”, „Jan Tomi” zamiast „Jan Toni”, Stanisław Widet” zamiast „Stanisław Wideł”. Skąd zaś wziął się domniemany szef sztabu Grupy, mjr dypl. Adam Waligórski? Takiego oficera dyplomowanego w Wojsku Polskim nigdy nie było! Przypuszczam, że Autor, podczas przepisywania z gotowego zestawienia (w książce W. Steblika czy J. Przemszy-Zielińskiego), przeskoczył wzrokiem jedną linijkę i scalił w jedną osobę właściwego szefa sztabu – mjr. dypl. Adama Szydłowskiego, oraz jego oficera operacyjnego – kpt. Bonifacego Waligórskiego… Może się czepiam, ale na tej zasadzie, za kilkadziesiąt lat, w poczcie Prezesów PF mogą figurować na pierwszych miejscach Włodzimierz Mahoń i Mariusz Pietrócha… Ponadto, „Szef kompanii” to zupełnie inna funkcja niż „dowódca kompanii” – pierwsza to etat administracyjno-gospodarczy, obsadzony zwykle przez podoficera, zaś druga to etat oficerski, połączony z prawem wydawania rozkazów i kontroli ich wykonania. Nie wiem więc już, czy zwykłym przejęzyczeniem, czy jednak efektem niewiedzy Autora jest stwierdzenie, że załogę fortyfikacji stanowiły nie bataliony, lecz brygady forteczne. Zastanawia też zróżnicowana szczegółowość wspomnianych schematów – z jednej strony znajdujemy w nich wydzielony pluton z eskadry obserwacyjnej, z drugiej zaś nie uświadczy się w nich obecności fortecznej kompanii łączności czy fortecznej kompanii saperów, wchodzących w skład Grupy.

W dziale „Fortecznym Szlakiem” znajdujemy dwa artykuły – Waldemara Sykosza o niemieckich schronach obserwacyjnych i zbiorowy, o polskim schronie bojowym z Łagiewnik. Pierwszy z nich zdaje się być jedyną całkowicie nowatorską publikacją, zamieszczoną w omawianym tomie. Nie pamiętam, aby poruszana tematyka gościła kiedykolwiek na łamach czasopism „branżowych” (nie śledzę jednak tak szczegółowo doniesień z zakresu fortyfikacji niemieckiej, więc nie wykluczam, że coś mogłem przeoczyć), choć jeden z tych schronów przedstawił już Piotr Skupień w artykule o linii b-2 w „Fortecy”, nr 11. Autorzy, zapewne na podstawie badań terenowych i wywiadów z miejscową ludnością (bibliografii brak w ogóle), opisali lokalizację, konstrukcję i wojenne losy dziesięciu małych schronów, będących najprawdopodobniej pozostałościami niemieckiej siatki obserwacyjno-meldunkowej, ostrzegającej przed nalotami alianckiego lotnictwa. Posiadały one w tym celu instalację elektryczną i łącza telefoniczne. Wobec zakładanej niebojowej ich funkcji, interesujące stają się więc nieproporcjonalnie wielkie otwory strzelnic karabinowych. Autorzy stawiają tezę, że służyły one zmyleniu szpiegów i osób postronnych co do rzeczywistej funkcji obiektów. W artykule brakuje mi zaś schematycznej choćby mapki, obrazującej rozmieszczenie omawianych schronów. Jako osobie spoza Śląska, wymienione nazwy małych miejscowości nie mówią mi prawie nic. Zaś na mapce, być może, dałoby się zauważyć jakieś prawidłowości w rozmieszczeniu schronów – skoro miały tworzyć jakąś sieć ostrzegawczą.

Drugi artykuł ma nieco mylący tytuł: Ciężki schron bojowy w Chorzowie przy ul. Katowickiej, podczas gdy pierwsza jego połowa traktuje o całym punkcie oporu „Łagiewniki”, a druga dopiero połowa – o samym schronie. Treść nie jest odkrywcza – uderzające jest jej podobieństwo do wspomnianej już książki J. Sadowskiego Fortyfikacje Obszaru Warownego „Śląsk” w Chorzowie (zesz. 3 z serii „Spojrzenie”) – uczciwie wymienionej w bibliografii artykułu. Tyle, że w książce najpierw opisano schron, a potem punkt oporu. Szkoda, że Autorzy stosują inną numerację obiektów omawianego punktu oporu, niż przyjęta we wspomnianej książce, jak również inną niż zastosowana w wydanym przez „Pro Fortalicium” przewodniku po OWŚ. W tej sprawie warto chyba ustalić jakieś normy i zdecydować się na jedną opcję, gdyż istniejąca sytuacja potęguje chaos – nigdy nie będzie wiadomo, kto stosuje jaką numerację i który dokładnie schron ma na myśli, mówiąc na przykład o „numerze 5”. Nie jestem pewien, czy stosowanie „literowych” kategorii odporności dla schronów, budowanych w 1936 roku, nie jest za wczesne, skoro pierwszą taką klasyfikację wprowadziła dopiero wydana w tym samym roku instrukcja Fort. 1/1936. Wybiórcze i miejscami nieprawdziwe informacje, zestawione z opracowań, a nie oparte na badaniach archiwalnych, zawiera rozdział o budowie i przygotowaniach do działań wojennych. Szefostw Fortyfikacji było w Polsce razem kilkanaście – śląskie nie było pierwszym ani jedynym w omawianym okresie. Z artykułu nie wynika, jaka była zależność śląskiego Szefostwa od wzmiankowanego w tym samym zdaniu śląskiego Kierownictwa Robót – które nie nosiło bynajmniej stale numeru „23”. Przekręcono nazwisko ppłk. Sochockiego. Nie wyjaśniono, kim byli oficerowie, którzy odpowiadali za wykonanie prac (fortyfikacyjnych) i na czym ta odpowiedzialność miałaby polegać. Absolutną nieprawdą jest natomiast stwierdzenie, że każdy batalion forteczny był identyczne uzbrojony. Już choćby zdrowy rozsądek podpowiada, że na każdym odcinku batalionowym znajdowała się różna przecież liczba schronów, o niepowtarzalnej zazwyczaj konstrukcji i unikatowych zadaniach taktycznych. Dokładne projekty etatów osobowych dowództw batalionów, plutonów łączności, każdej z kompanii fortecznych i baterii artylerii (pochodzące z 1937 roku) zachowały się tymczasem do dziś. Łagiewnicka 4. kkm/IV/75. pp posiadała mianowicie pokojowy etat 3 oficerów, 17 podoficerów i 120 szeregowych, tworzących poczet dowódcy, dwa plutony forteczne i drużynę gospodarczą. Do tego dochodził patrol łączności, etatowo przydzielony jednak w czasie pokoju do plutonu łączności OWŚ. Na czas wojny liczba żołnierzy wzrastała i wynosiła odpowiednio 5+35+176. Wiadomo też, że dla pododdziałów fortecznych batalionu IV/75. pp (czyli bez kompanii strzeleckiej i marszowej) zamierzano przeznaczyć m. in. 52 ckm wz. 30, 8 moździerzy wz. 28 i zaledwie 21 rkm wz. 28 (zatem spotykane w literaturze szafowanie rkm-ami po 2-3 sztuki na każdy schron zdaje się być przesadzone; bronią tą dysponowano najwyraźniej znacznie oszczędniej). O liczbie granatników, armat p-panc czy miotaczy płomieni zdecydowano później (o ile w ogóle zdecydowano) i ja osobiście nie znam żadnych dokumentów, które by podawały jakąś ich liczbę. Natomiast opisane w artykule działa 75 mm nie wchodziły nigdy w skład uzbrojenia batalionów fortecznych, a jedynie baterii artylerii.

W dziale „Remonty” zamieszczono dwa artykuły: Adama Wojtyczki i Arkadiusza Kulika o polskim schronie bojowym w Rybniku, jego remoncie i walkach o miasto oraz Dawida Szydziaka o niemieckim schronie w Zbrosławicach.

Pierwszy z nich, wbrew tytułowi działu, traktuje w przeszło połowie o tle historycznym budowy schronów w Rybniku oraz o wrześniowej bitwie o miasto – opierając się głównie na ustaleniach, zawartych w książce J. Ryta Bitwa Pszczyńska. W opisie samego schronu podano nieprawdziwe informacje, że schrony tego typu budowało wojsko (w domyśle: wyłącznie) – podczas gdy brała w tym udział również ludność cywilna (ochotniczo) oraz formacje paramilitarne, takie jak Junackie Hufce Pracy. Jak wynika ze znanych mi, zachowanych dokumentów, o ile w ogóle brakowało kamienia miejscowego, to kruszywo do budowy schronów wysyłano z kamieniołomu w Krzeszowicach (cement zaś z Łazów, a stal z kilku wybranych hut Śląska, Zagłębia i Zaolzia). Oglądając zresztą przewrócone czy rozsadzone schrony, widać ów czerwony krzeszowicki porfir, chyba nigdzie zaś nie uświadczy się klesowskiego granitu czy bazaltu z Janowej Doliny – jak chcieliby widzieć Autorzy niniejszego artykułu. Przy opisie działań, mających na celu oczyszczenie, zabezpieczenie i udostępnienie schronu do zwiedzenia, pojawia się bliżej nieokreślona przedwojenna Instrukcja Saperskazawierająca informacje o kamuflażu. W wydanym w 1939 roku, niesygnowanym zeszycie Schrony Żelbetowe nie ma jednak ani słowa o malowaniu schronów, a cytat pochodzi najprawdopodobniej (w bibliografii stosownej pozycji brak) z jednej z bodajże trzech mi znanych, różniących się zresztą treścią, instrukcji maskowania, opracowanych w celach doświadczalnych przez Centrum Wyszkolenia Saperów z początkiem lat trzydziestych, lub też wydanej już oficjalnie instrukcji Fort. 50/1935. Projektowane wówczas do użycia kolory całkiem łatwo jest zaś jednoznacznie odtworzyć bez odwoływania się do kolorowych zdjęć z epoki, gdyż zachowały się dokładne przepisy na farby różnych kolorów, włącznie z np. barwą wrzosowisk. Swego czasu, kilka ładnych lat temu, gdy sytuacja w PF była bardziej klarowna, dokładną kopię tych przepisów przesłałem kilku zaprzyjaźnionym członkom tego stowarzyszenia z sugestią wykonania próbnego malowania choćby płyt chodnikowych na początek. Moje maile najwyraźniej jednak gdzieś utknęły – no cóż… Aktualnie zaś, nieznanym mi zupełnie osobom, które objęły w 2007 roku kierownicze stanowiska w PF, nie zamierzam się narzucać. Jeśli zaś w 1939 roku zdążono by w ogóle pomalować schrony lekkie, to chyba oparto by się już na kamuflażu, stosowanym w broni pancernej – ale to jest czyste gdybanie i temat-rzeka. Na forum „Odkrywcy” paru kolegom wyczerpały się w nim argumenty rzeczowe i zdążyli się już wziąć za łby. Kto lubi się pławić w fekaliach, niech poczyta sobie stosowny wątek. W każdym razie, faktem pozostaje, że jeśli przyjrzymy się czarno-białym fotografiom rybnickiego urbanika, to widoczne na nich odcienie szarości mają się nijak do jakichkolwiek zdjęć kamuflażu, pochodzących z końca lat trzydziestych – na schronie kontrast między jasną a ciemną szarością jest zbyt intensywny, a granice barw – zbyt ostre. Poza tym – jeśli robimy już coś według przedwojennych instrukcji, to dlaczego okop ma dno wysypane żwirem, a ściany szalowane częściowo drewnem? Fakt, że w 1939 roku, w pośpiechu, szło się na łatwiznę i używało drewna, nie oznacza wcale, że tak nakazywały przepisy. A one w ogóle kategorycznie zabraniały stosowania drewna do szalowania okopów, gdyż po trafieniu pociskiem sypały się z takiego szalunku drzazgi (np. Podręcznik Dowódcy Plutonu Strzeleckiego, Warszawa 1939, s. 275)! Jednak zrobienie ścianki okopu z cegiełek darni czy wiklinowej plecionki jest takie pracochłonne… I tym sposobem – o ile mi wiadomo, a obym się mylił! – w odtworzonych dotychczas odcinkach polskiej fortyfikacji drewniano-ziemnej absolutnie żaden okop nie jest odzwierciedleniem jakiegokolwiek projektu z obowiązujących w 1939 roku instrukcji, wszystkie są swobodną wariacją na temat.

Temat drugiego artykułu posiada już swoją monografię w postaci książki J. Sadowskiego i W. Sykosza Fortyfikacje punktu oporu „Zbrosławice” 1939-1945 – historia i przewodnik (zesz. 1 z serii „Spojrzenie), zasygnalizował go również J. Sadowski w artykule w „Fortecy” nr 10. Niniejszy artykuł dodaje jednak garść aktualnych zdjęć schronu, interesującej makiety jego pierwotnego wyglądu (szkoda, ze nie w kolorze; zresztą w ogóle wydanie „Rocznika” na wysokogatunkowym, błyszczącym papierze, bez ani jednej kolorowej ilustracji wydaje mi się przerostem formy nad treścią), jak również opisuje działania restauracyjne i rekonstrukcyjne, przeprowadzone od czasu ukazania się wspomnianej książki.

Luźno z fortyfikacjami związany jest dział „Barwa i Broń”, traktujący, w dwóch artykułach, o umundurowaniu, wyposażeniu i uzbrojeniu żołnierzy Wehrmachtu (Maciej Wszelaki i Dawid Szydziak) i Wojska Polskiego (Arkadiusz Dominiec) w 1939 roku. Uzasadnieniem istnienia takiego działu jest jednak fakt, że przy PF działa Grupa Rekonstrukcji Historycznej, dzięki której kilka razy w roku śląskie schrony ożywają, a licznie zgromadzeni widzowie mają okazję oglądania inscenizacji wrześniowych walk, natomiast w książkach można obejrzeć znakomicie działające na wyobraźnię czytelnika, kolorowe zdjęcia z żołnierzami załóg fortecznych w ich „naturalnych” wnętrzach. Osoby, zainteresowane wyłącznie fortyfikacją, nie znajdą jednak w tych artykułach niczego godnego uwagi. Mnie osobiście dziwi zaś, jak można popełnić sążnisty (najobszerniejszy w całej książce!), syntetyczny artykuł o szczegółowych aspektach munduru i broni Wojska Polskiego, opatrując go zdjęciami zaledwie trzech, a właściwie dwóch i pół, opisywanych przedmiotów: hełmu, granatnika i celownika p-lot do rkm – bez samego rkm. Znacznie bardziej obrazowy jest, choć siedem razy krótszy, analogiczny artykuł o Wehrmachcie, ilustrowany w stosunku do poprzedniego wprost przebogato: kurtka, hełm, furażerka, pas, łopatka, ładownice, płachta namiotowa, chlebak z zawartością, wreszcie dwa ujęcia żołnierza w pełnym umundurowaniu, oporządzeniu i uzbrojeniu.

W dziale „Izby Muzealne” znajdujemy trzy krótkie artykuły – informacje o schronach, którymi opiekuje się PF; przy każdym podano także namiary na osobę, która może udostępnić schron do zwiedzania. Cały dział ma chyba z założenia pełnić chyba głównie funkcje reklamowo-przewodnikowe, choć akurat pierwszy z artykułów opisuje szerzej interesujący obiekt, o którym ukazała się, jak dotąd, jedynie krótka wzmianka w artykule J. Sadowskiego o koszarach obronnych, zamieszczonym w „Śląskim Zeszycie Historycznym”.

W artykule tym Waldemar Machoń pisze o unikatowym, małym schronie bojowym, wbudowanym w konstrukcję siedziby Związku Strzeleckiego w Kamieniu. Absolutnie jednak nie mogę się zgodzić z Autorem, gdy stwierdza: W tym miejscu należy dodać, że nie zachowała się dokumentacja dotycząca obiektów Obszaru Warownego „Śląsk”, toteż zlokalizowanie tego obiektu bez pomocy mieszkańców byłoby niezmiernie trudne. Bo po pierwsze, trochę tej dokumentacji się jednak zachowało, a po drugie, wśród tych dokumentów sam widziałem dwa czy trzy, dotyczące konkretnie schronu w Domu „Strzelca”… Z Autorem tego tekstu znam się osobiście i nie mam podstaw, by podejrzewać go o złą wolę, ale sformułowania tego typu są trochę bałamutne – osoba, stykająca się z fortyfikacją okazjonalnie, może odnieść wrażenie, że oto wyłącznie dzięki pracom terenowym członków PF tajemnice śląskich fortyfikacji wyciągane są na światło dzienne, gdyż w archiwach nie pozostał po nich żaden ślad. Choć oczywiście zgadzam się ze stwierdzeniem, że w ogólnym rozrachunku badacze fortyfikacji zawdzięczają bardzo wiele informacjom, uzyskanym od mieszkańców tych czy innych ufortyfikowanych okolic.
Artykuł Michała Sindery opisuje pierwszą izbę muzealną, jaka powstała dzięki inicjatywie Waldemara Machonia i dała początek dalszym pracom i w ogóle chyba istnieniu PF – czyli schron-muzeum w Dobieszowicach-Wesołej. Temat tego i okolicznych schronów poruszyli już szerzej: W. Machoń w artykule, zamieszczonym w „Fortecy” nr 13 i Jerzy Sadowski w książce Schron Bojowy nr 52 Obszaru Warownego „Śląsk” (zesz. 1 z serii „Budowle Obronne”). W niniejszym artykule przekręcona jest nazwa miejscowości Tąpkowice.
Piotr Adamczyk pisze zaś o schronie-muzeum „Sowiniec” w Wyrach. Trudno się domyślić, jaką formację ma na myśli, wymieniając członków Przysposobienia Obronnego. Bo to jest nazwa przedmiotu, realizowanego w szkołach ponadgimnazjalnych… Być może chodziło o Przysposobienie Wojskowe lub Obronę Narodową? Dokładny opis schronu zawarł Jerzy Sadowski w książce Schron Bojowy „Sowiniec” – Obszar Warowny „Śląsk” (zesz. 3 serii „Budowle Obronne”.

Tom zamykają anglojęzyczne streszczenia artykułów – o dziwo, z wyjątkiem działu „Izby Muzealne”! Ja bym takie postępowanie ocenił jako przysłowiową głupotę albo sabotaż – czyżby członkom PF nie zależało na tym, by schrony-muzea odwiedzali turyści obcojęzyczni?

Podsumowując, życzyłbym Autorom i Czytelnikom (w tym i sobie), aby „Rocznik” od następnego numeru poszedł drogą, określoną w zacytowanym na początku niniejszej recenzji fragmencie wstępu. Bo na razie tej drogi jeszcze szuka. Być może, jestem zbyt surowy i wymagam za wiele – wobec niejasnej przyszłości „Fortecy” i „Infortu” cieszyć powinna i cenną zdawać by się mogła jakakolwiek „forteczna” periodyczna inicjatywa wydawnicza.

Spójrzmy jednak na sprawę z innego punktu widzenia. Budzi mój podziw akcja rekonstruowania wnętrz i tworzenia izb muzealnych w schronach OWŚ. Przed laty, wiele razy słyszałem, że w tym czy owym schronie warto by było zrobić muzeum. Ale dopiero właśnie koledzy z PF jako pierwsi przeszli od słów do czynów. Robią też na mnie wrażenie „forteczne” rekonstrukcje historyczne. Niemniej jednak, tworzenie kolejnych drewnianych ckm-ów czy meblowanie schronów pryczami i skrzyniami amunicyjnymi powoli staje się rzemiosłem, nie nauką. Szerszemu ogółowi nieznane pozostają natomiast wyniki jakichkolwiek badań źródłowych (tu prowokacyjnie można zapytać, czy aby nie dzieje się tak dlatego, że PF badań takich w ogóle nie prowadzi?). A może w jakimś śląskim zakładzie branży metalowej zachowały się przedwojenne wojskowe zamówienia z dokładną specyfikacją prycz, pieców czy zbiorników wody chłodzącej do ckm? Może na Śląsku żyją jeszcze ludzie, którzy fortyfikacje budowali, stanowili ich załogę lub byli świadkami jakichś wydarzeń? Może warto ich odnaleźć i spisać ich relacje; skopiować posiadane przez nich dokumenty? Wreszcie – gdzie podziało się legendarne archiwum nieistniejącego już katowickiego oddziału KAW, z licznymi relacjami żołnierzy Grupy Fortecznej – na których swe publikacje opierał Jan Przemsza-Zieliński? Może nie zostało rozproszone i spoczywa w zapomnieniu w jakimś miejskim czy gminnym archiwum? Na Śląsku z pewnością można znaleźć odpowiedzi na wiele fortyfikacyjnych zagadek. Sęk w tym, że trzeba się trochę napracować, by je odnaleźć. Jednak właśnie dopiero wówczas kolejne tomy „Rocznika” nie będą przypominały wielodaniowego obiadu, złożonego z samych odgrzewanych potraw.

>